• Wpisów:20
  • Średnio co: 59 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 15:43
  • Licznik odwiedzin:3 136 / 1247 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W najbliższym czasie mam zamiar zmienić wizerunek bloga tzn. nie będzie już tylko o 1D. Zmienię też tło, tapetę, będę dodawać opowiadanka, może czasem jakieś relacje ... Jeszcze nie wiem dokładnie, ale napewno będzie się coś działo /Bezimienna (dawniej Tomlinsonerek)
 

 
... że nie dodałam przez ostatni czas żadnego wpisu, ale nie miałam czasu Ale obiecuję wam, że się poprawię :-D
 

 
Budzę się w swoim łóżku, wypoczęta i pełna energii. Schodzę do kuchni i robię sobie śniadanie. Mój poranny posiłek składa się z omletu i herbaty. Po jakiś pięciu minutach idę do łazienki i biorę kąpiel. Po niej ubieram się w:


Czeszę starannie koka i wychodzę na dwór trochę się przejść. Po drodze spotykam koleżankę.
Ch: Hej Martina.
M: Cześć, Charlie.
Siadam z nią na ławeczce i dalej rozmawiamy.
Ch: Co tam?
M: A nic ciekawego. Nudziło mi się w domu i postanowiłam się przejść.
Ch: A ja przyszłam 'się przewietrzyć'. Jak tam Chris?
M: W porządku. A Lou?
Ch: Też spoko. Potem idę się z nim spotkać. Umówiliśmy się na dziewiątą.
M: Ale wiesz, że jest już 8:40?
Ch Serio?!
M: Tak, serio.
Ch: To ja lecę!
Pobiegłam szybko do domu. Wbiegłam do łazienki i założyłam:

Spojrzałam na zegarek. Za dziesięć dziewiąta. Zazwyczaj dochodziłam do parku w 15 minut, ale jak się pośpieszę, to może zdążę. Wzięłam telefon i wybiegłam z domu. Prawie się zabiłam w tych butach, ale tylko prawie ;D. Biegłam większą część drogi, resztę przeszłam pieszo. Zostały tylko dwie minuty, ale to już blisko. Szybko doszłam na miejsce, gdzie mieliśmy się spotkać. Była równa dziewiąta, ale Louisa jeszcze nie było. Usiadłam na ławeczce i cierpliwie na niego poczekałam. Dopiero po jakiś 10 minutach zauważyłam mojego chłopaka nadchodzącego z drugiej strony parku. Gdy mnie zobaczył zaczął biec w moją stronę. Po chwili był przy mnie. O mało co się nie wywalił .
L: Charlie, ja cię strasznie przepraszam, za to, że się spóźniłem. Szedłem normalnie drogą, tak jak zawsze. Wyszedłem za dwadzieścia dziewiąta. Nie wiedziałem, że to mi aż tyle czasu zajmie. Naprawdę, szczerze i bardzo mocno Cię przepraszam.
Ch: Jeżeli to prawda, to przyjmuję przeprosiny.
L: Oczywiście, że to prawda. Najszczersza ze wszystkich.
Ch: Dobra, skończmy ten temat.
L: Okey, to może chodźmy do naszego, znaczy, mojego i chłopaków domu. Ok? Posiedzimy sobie z nimi.
Ch: Dobry pomysł.
Praktycznie zawsze jesteśmy tylko we dwoje, więc choć raz możemy to zmienić.
~*~
Ch: Chłopaki już nie śpią? - zapytałam w drodze.
L: Oczywiście, że śpią. Dzisiaj jest sobota, więc nie chce im się wstać.
Ch: Coś w tym jest - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Doszliśmy już do domu. Weszliśmy i zobaczyliśmy w kuchni Harrego robiącego śniadanie.
H: O, hej Charlie.
Ch: Hej. Więc jednak nie wszyscy śpią - powiedziałam odwracając się w stronę Lou.
L: Byłem w domu jakąś godzinę temu. Mógł w tym czasie wstać i to zrobił.
H: Coś zepsułem?
Ch: Nie. Nic się nie stało.
Zanim reszta wstała, poszliśmy do pokoju Louisa.
Ch: Czemu my zawsze chodzimy do 'waszego' domu, a nigdy do mojego?
L: Nie wiem. A chciałabyś odwrotnie?
Ch: Nie, tylko zapytałam.
L: Ok.
Rozmawialiśmy jeszcze jakieś 15 minut. Nagle ktoś zapukał do drzwi od pokoju Lou. To był Niall.
N: Ktoś jest głodny?
L&Ch: Trochę.
Zeszliśmy na dół do jadalni. Czekało tam na nas, jak i na wszystkich dużo kanapek, biszkoptów, herbaty i innych rzecz.
N: Głodny jestem. Możemy już jeść?
H: Jeszcze nie. Musimy Zayna obudzić.
L: Mam pomysł. Dajcie wiaderko!
Ch: Tylko mu nic nie zrób!
L: Nie martw się.
Louis wbiegł szybko na górę do łazienki mulanta, i napełnił zimną wodą wiaderko, które znalazł w schowku. Poszedł do pokoju bruneta, postawił wiaderko na podłodze i powiedział:
- Zaaayn, czas wstaać.
Chłopak ani drgnął. Tommo postanowił użyć swojej 'tajnej' broni - wiaderka z wodą, w którym mieściło się dobre pięć litrów, albo i więcej. Wszedł na łóżko, zdjął z niego kołdrę i wylał na niego gwałtownie całą zawartość pojemnika. Malik krzyknął i szybko się podniósł. Zobaczył nad sobą śmiejącego się Tomlinsona z czerwonym wiaderkiem w ręku.
Z: Głupi jesteś?! O mało zawału serca nie dostałem. Czy ty w ogóle myślisz?! - krzyczał na niego, a on się śmiał.
Potem Lou zaczął biec na dół, a Zayn za nim. Zbiegli oboje. Wszystkich zszokowało, że brunet był cały mokry.
Ch: Prosiłam Cię, żebyś mu nic nie zrobił.
L: Ale ja go tylko obudziłem.
Z: Tak, i dostałem dodatkowo zimny prysznic.
Ch: Louis?
L: Dobra, już będę grzeczny.
Ch: No.
H: A może byśmy tak już siedli do stołu i zjedli, bo Niall nam tu z głodu zdechnie?
Ch&L&L&Z: Ok.
N: Taaak!
Zjedliśmy śniadanie, a potem gadaliśmy. Cały dzień spędziłam u chłopaków. Wieczorem odprowadzili mnie do domu. Poszłam na górę i przebrałam się w pidżamę.
-' Ale wariat z tego mojego Louisa. I za to go kocham <3 ' - myślałam.
Położyłam się na łóżku przykryłam kołdrą, poprawiłam poduszkę i poszłam spać.
~*~
Następnego dnia rano zadzwonił do mnie telefon. To był mój tata.
Ch: Hej tato.
T.Ch:Cześć córciu. Pamiętasz jak ci mówiłem, że jeżeli chcesz wyjechać do Anglii, musisz wrócić i przejść liceum w Polsce?
O nie! Przecież już jesz połowa sierpnia! Tata najwyraźniej chce mnie zabrać do Polski. Nie, nie teraz!
Ch: Tak, pamiętam.
T.Ch: Znalazłem dla ciebie idealną szkołę.
Ch: Ale tato, muszę? Przecież ja nie mogę tak wszystkiego zostawić!
T.Ch: Obiecałaś, a obietnic się dotrzymuje.
Ch: Och, dobrze.
T.Ch: Musisz się spakować, bo dzisiaj o siódmej masz samolot.
Ch: Dobrze, pa tato.
T.Ch: Pa, córciu. Do zobaczenia i usłyszenia.
Zsunęłam się po zimnej ścianie mojego pokoju. Oparłam czoło na kolanach i zaczęłam płakać. Mój świat wywrócił się do góry nogami. Zadzwoniłam szybko po Louisa i jak najbardziej powstrzymując płacz wymamrotałam:
- Lou, przyjdź jak najszybciej do parku i usiądź na którejś z ławeczek przy fontannie.
Nie zdążył nawet powiedzieć 'yyy...', bo szybko się rozłączyłam. Ubrałam się w to, co leżało na wierzchu, a mianowicie:

i wybiegłam z domu.
Na miejscu zastałam mojego chłopaka, czekającego na ławeczce z miną, jakby się czegoś obawiał. Szybkim krokiem podeszłam do niego. Gdy mnie zauważył, z tej dziwnej miny zrobił się uśmiech.
L: Chciałaś mi coś powiedzieć? - po wypowiedzeniu tych słów spuścił głowę w dół.
Ch: Tak, No, bo ja... ja muszę... wyjechać.
L: Co?! Ale, dlaczego? Zrywasz ze mną? - gdy to powiedział po policzkach zaczęły mu spływać łzy.
Ch: Nie, nie zrywam z Tobą. Obiecałam tacie, że jeżeli zamieszkam tutaj, muszę przejść liceum w Polsce. Ja zawsze Cię kochałam, kocham i kochać będę. Będę co jakiś czad przyjeżdżać, żeby się z Tobą spotkać. Przepraszam Cię za to.
Louis się nie odezwał. Nawet nie drgnął.
Ch: Muszę iść się spakować. - powiedziałam i zaczęłam iść drogą powrotną. Lou podniósł głowę, złapał mnie za rękę.
L: A, czy nie mógłbym lecieć z tobą?
Ch: Raczej nie.
Louis, wiedząc, że to jest nasze ostatnie spotkanie przez parę miesięcy, wstał, przytulił mnie mocno i czule, namiętnie mnie pocałował. Robiąc to, sprawił, że mój świat znowu stanął na nogach. Zrozumiałam, jak bardzo mnie kocha i że nawet, gdy będziemy daleko od siebie, myślami zawsze będziemy razem. Weszłam do środka i zaczęłam się pakować.
~*~
Już byłam na lotnisku. Za 10 minut mieliśmy lecieć. Stwierdziłam, że napiszę do Louisa.
Ch: *Ja już lecę. Trzymaj się. Kocham cię <3<3<3*.
Gdy już wsiadaliśmy zobaczyłam, że dostałam SMS'a
L: * Do zobaczenia Charlie;*;*;* *.
Uśmiechnęłam się i zajęłam swoje miejsce. Lecieliśmy tak już przez kilka godzin. Nagle zobaczyłam, że lądujemy. Ucieszyłam się, bo już miałam dość tego lotu. Wysiedliśmy i odebraliśmy bagaże. Wśród tłumu dostrzegłam twarz mojego ojca. Podbiegłam do niego i przywitałam się.
Ch: Cześć, Tato.
T.Ch:Cześć córciu.
Ch: No, to idziemy do domu?
T.Ch: Tak. Zobaczysz się z mamą i Madeline.
Ch: Ale się cieszę! - krzyknęłam ze sztucznym
To nie było do końca prawdą, bo strasznie tęskniłam za moim chłopakiem - Louisem. Ale wracając do tematu, weszliśmy do domu i zobaczyłam, jak dużo się zmieniło. Na przykład tam, gdzie był mój pokój, znajdowała się sypialnia rodziców, a na jej dawnym miejscu, był pokój siostry.
M.Ch: Trochę się zmieniło, no nie, Charlie?
Ch: Rzeczywiście.
T.Ch: To był pomysł mamy. Chodź, pokażę ci twój pokój. Na pewno jesteś zmęczona, więc odpocznij - powiedział mój tata, po czym zaprowadził mnie do jednego z pomieszczeń.
Ch: Nie jestem zmęczona. Lepiej rozpakuje swoje rzeczy. Gdy skończyłam układanie ubrań, moja mama weszła do pokoju i powiedziała, że już jest kolacja. Zjedliśmy rozmawiając. Po skończeniu poszłam do swojego pokoju, przebrałam się w pidżamę i poszłam spać.
~3 miesiące później~
Chodzę do najlepszego liceum w Polsce już prawie trzy miesiące. W moim domu jeszcze nie byłam (oczywiście chodzi o dom w Anglii), ale mam zamiar lecieć jutro. Ale jeżeli chodzi o to, co ja teraz robię, to siedzę na ostatniej lekcji, a raczej końcówce.
N: Jeżeli zmieszamy te składniki powstanie nam... - nauczyciel nie zdążył dokończyć, bo wtedy zadzwonił dzwonek. - No dobrze, dokończymy na następnej lekcji.
Wszyscy pożegnali się z nauczycielem i wyszli z klasy. Szybko zbiegłam schodami na dół.
L: Ejejej, gdzie tak lecisz? Śpieszy ci się?
Ch: Tak. Jutro lecę do mojego domu. Muszę się spakować.
L: To gdzie ty mieszkasz?
J: W Anglii.
L: Jula, a ty skąd to wiesz>
Ch: Bo my z Julą znałyśmy się już w przedszkolu.
L: Aha.
Ch: Nom. Muszę lecieć. Pa!
J&L: Pa!
Weszłam do szatni, usiadłam na ławeczce i zmieniłam buty. Wybiegłam ze szkoły i stanęłam przed przystankiem. Autobus już jechał. Weszłam do niego i zajęłam miejsce. Jazda minęła dość szybko. Wysiadłam z autobusu na przystanek, a z tamtąd już biegłam do domu. Weszłam do kuchni. Nikogo nie było. Zobaczyłam karteczkę wiszącą na lodówce.
- Córciu!
Ja i tata poszliśmy do pracy i wrócimy dopiero rano. Madeline po szkole idzie na zajęcia, a potem do koleżanki nocować. Kotlet i reszta jest w lodówce. Odgrzej sobie i zjedz
Mama - przeczytałam na głos zawartość kartki.
- ' No, to idę się spakować ' - pomyślałam, po czym weszłam na górę do swojego pokoju.Otworzyłam wielką szafę i zaczęłam z niej wywalać rzeczy i wpakowywać do toreb.
~*~
O 20 skończyłam. Uwinęłam się ze wszystkim (łącznie ze sprzątaniem pokoju ;D) w 4 godziny. To dość szybko. Zeszłam na dół, włączyłam telewizor i siadłam na kanapie. Leciał program ,, Fakty i ploteczki", więc pomyślałam, że sobie obejrzę.
P: 'Dzisiaj najświeższe ploteczki o znanym zespole One Direction, - opowiadał, a ja siadłam na fotelu stojącym bliżej telewizora - a dokładniej o jednym z jego członków - Louisie Tomlinsonie - dalej rozprawiał, a ja trochę się zdziwiłam. - Ostatnio w sieci pojawiło si dość ciekawe zdjęcie. Otóż to zdjęcie przedstawia Louisa całującego jakąś dziewczynę w usta'.
Starałam się w to nie wierzyć, wmawiałam sobie, że to tylko plotka, kłamstwo. Do czasu, kiedy moim oczom ukazał się niezbity dowód - zdjęcie, na którym widać mojego chłopaka (i to jeszcze bez koszulki!), całującego w usta jakąś panienkę. Wyłączyłam telewizor. Z moich oczu zaczęły wypływać potoki łez, a z ust wypadać słowa, których jeszcze nigdy nie używałam. Wbiegłam na górę do pokoju i trzasnęłam drzwiami. 'Louis mnie zdradza? Mówił, że ,mnie kocha, a tu proszę! Teraz umawia się z jakimiś panienkami i chodzi do klubu nocnego!' Widocznie w Anglii musieli puścić to zdjęcie przed chwilą w TV, bo Lou do mnie zadzwonił. Oczywiście nie odebrałam. Dzwonił i dzwonił, aż w końcu mnie porządnie wkurzył i odebrałam.
Ch: Czego chcesz? Może pochwalić się, ile to już panienek zdążyłeś zaliczyć w ciągu tych trzech miesięcy?
L: Nie, ja tylko chciałem porozmawiać.
Ch: O czym? O tym, że mnie zdradziłeś? O tym, że narobiłeś mi nadziei, a potem wszystko schrzaniłeś? O tym, jak Ci lepiej beze mnie? No, o czym, Louis?
L: Ja chciałam Cię przeprosić. Ja wtedy byłem pijany i...
Ch: I co? I myślałeś , że wszystko ci wolno? Tak? No widzisz, można się czasem zdziwić. I ty myślisz, że ja ci wybaczę takie coś? Oj nie, ja taka nie jestem. A teraz nie mam czasu. Idę napalić ognisko twoimi zdjęciami.
L: Nie, poczekaj!
Rozłączyłam się. Nie miałam ochoty z nim gadać. Usunęłam konto na Facebooku, Nk, Twittera, Asku. Skasowałam wszystkie moje blogi i inne portale, przez które mógł do mnie napisać. Poszłam też do najbliższego kiosku i kupiłam nową kartę, a starą wrzuciłam do akwarium stojącego w salonie. Co ze zdjęciami - poszły na spacer do miejsca zwanego koszem na śmieci. Od tej chwili nie miałam już z nim żadnego kontaktu.
~*~
Minęło trzy dni od tego zdarzenia, a ja powoli, lecz za wolno o nim zapominałam. Rodzice wyjechali w delegację, a moja siostra ma być przez tydzień u babci i z tamtąd chodzić do szkoły. Jestem sama w domu. Do szkoły normalnie chodzę. No, teraz akurat jestem w domu, bo jest 16. Siedzę i oglądam jakiś film w TV. Nagle słyszę dzwonek do drzwi.
- ' O, pewnie Jula przyszła pogadać ' - tak pomyślałam.
Poszłam je otworzyć. Przekręciłam zamek i pociągnęłam klamkę. Oczom nie wierzyłam. W tym bloku, u mnie przed mieszkaniem, praktycznie w drzwiach stał Louis. Tak, ten Louis Tomlinson, mój 'były', który mnie zdradził. Stał w drzwiach. W drzwiach mojego domu.
Ch: Co ty tu robisz?
L: Daj mi wyjaśnić.
Ch: Nie, ja nie chcę Cię słuchać!
L: Proszę. Tylko to wytłumaczę i wrócę tam, skąd przyszedłem.
Ch: Nie!
Krzyknęłam i trzasnęłam mu drzwiami przed nosem. Niech idzie. Świnia.
~*~
Reszta dnia minęła spokojnie. Dzisiaj trochę się nie wyspałam, bo oglądałam filmy do późna. Idę do łazienki, biorę prysznic i ubieram się w:

Zeszłam na dół, zgarnęłam jakąś kanapkę po drodze, wzięłam telefon i torbę z książkami i wyszłam z mieszkania. Zamknęłam drzwi i krzyknęłam. Przestraszyłam się. Pod ścianą koło moich drzwi był kto? - Louis, a co tam robił? - spał. Obudziłam go swoim krzykiem.
Ch: Ty to jesteś uparty. Ale ja i tak ci tego nie wybaczę.
L: Proszę, chociaż daj mi wyjaśnić.
Ch:Nie.
Otworzyłam z powrotem drzwi i wbiegłam do mieszkania. Nie zdążyły się zamknąć, bo Lou je otworzył i biegł za mną. Na szczęście zdążyłam wbiec do pokoju i zamknąć drzwi na klucz.
L: Proszę, otwórz, chcę ci tylko to wyjaśnić. Potem możesz mnie z tond wywalić, ale daj mi tylko wyjaśnić.
Ch: Nie.
L: Błagam. Kocham Cię. Byliśmy wtedy na imprezie promującej naszą nową piosenkę, musiałem przyjść. Po prostu za dużo alkoholu. Już nigdy więcej tak nie zrobię. Przysięgam.
Ch: Skocz z balkonu, to ci uwierzę. - powiedziałam tak, ponieważ chciałam mu uświadomić, że nie wybaczę mu.
Siedziałam na łóżku już dobre 10 minut i nic. żadnego dźwięku, słowa wypowiadanego. Nic. Zaczęłam się martwic. Wyszłam z pokoju. Pusto. Weszłam do kuchni, łazienki. Nic. Poszłam do salonu i zobaczyłam otwarte okno balkonowe. Wtedy przypomniałam sobie co powiedziałam Louisowi.
'Ch: Skocz z balkonu, to Ci uwierzę.' - co ja narobiłam! Może jeszcze nie skoczył, może uda się to wszystko naprawić! Wyszłam na balkon i zobaczyłam Louisa stojącego na końcu balkonu znajdującego się na 10 piętrze za barierką. Zamarłam. Odebrało mi mowę. Stanęłam jak wryta i patrzyłam jak stoi i patrzy się w dół. Uśmiechnął się. Jeżeli teraz mi uwierzysz, to do niezobaczenia.
Ch: Louis nie!!!
Nie posłuchał mnie. Zrobił krok do przodu i zaczął spadać. W ostatnim momencie podbiegłam i złapałam go za rękę.
Ch: Nie pozwolę Ci umrzeć z mojej winy!
Lou w porównaniu do mnie był dość ciężki więc ledwo go uniosłam.
L: No, ale przecież powiedziałaś, że jak skoczę, to mi uwierzysz.
Ch: Ale nie o to mi chodziło! Chciałam, żebyś się odczepił. Zamknął chociaż na chwilę. Wybaczam ci to, ale proszę, nie zabijaj się!
Po policzkach zaczęły mi spływać łzy. Parę spadło na głowę Louisa, co musiał poczuć, bo mocno złapał mnie za rękę. Jakoś go wciągnęłam. Stanął przede mną. Popatrzyłam mu w oczy w mocno się do niego przytuliłam.
Wszystko między nami się ułożyło. Postanowiliśmy nie opowiadać tej historii chłopakom. Ja uczę się jeszcze, ale Lou przylatuje do mnie co jakiś czas. Ja do niego także. Jak skończę szkołę tutaj, przeprowadzam się (oczywiście razem z moim chłopakiem) do jakiegoś domku. Mam nadzieję, że będzie dobrze.

Proszę bardzo. Ota Imagin. Trochę długi i tragiczny, ale mam nadzieję, że się spodoba ;D. Piszcie w komentarzach, czy mam wymyślać więcej, czy dać sobie z tym spokój.

/Tomlinsonerek <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
... jeżeli przy tym wpisie będzie przynajmniej 2 Lubię To! Ok?
 

 
... wpis na TT: "Congrats to Dan and jay! Was a really nice wedding and we all had a great time! Thanks for having us " i zdjęcie:


/Tomlinsonerek
 

 
Hejjoł, wstało się już? Wstawię ostateczny wynik zaklepywanki i może coś dodam.


/Tomlinsonerek
 

 
Ej, no. Nikt nie bierze udziału w zaklepywance?
 

 
Proszę, oto zaklepywanka. Można po 3.


/Tomlinsonerek
 

 
Ok, będzie zaklepywanka. Zaraz dodam.
 

 
Dobra, co robimy???
 

 
No hejjoł. Jak się spało? Ja się nie wyspałam. Co robimy?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
... napisał ,,Wow thank you for the trend everybody now I have my own day aha that's crazy huge love " tłm. ,,Wow dziękuję za trend wszystkim. Od teraz mam swój własny dzień. To jest szalone. Kocham mocno."

/Tomlinsonerek
 

 
Dobra, chyba trochę przynudzam. Co chcecie robić?
 

 
Newsek - Perrie opublikowała zdjęcie śpiącego Zayna z psem


/ Tomlinsonerek
 

 
No hejjoł, jak się spało? Ja jestem na razie na wakacjach u babci i się trochę nudzę . A jak wam mijają wakacje?

Jesteś? Zostaw po sobie ślad - kom.
 

 
Hej, to będzie blog o 1D. Mam nadzieję, że się spodoba. Raz na jakiś czas będziemy dodawać imaginy wymyślone prze ze mnie - wł. Tomlinsonerek ;3. Ja i moja koleżanka - wł. Zaillerek będziemy dodawać wpisy. No to witamy ;*